Akcje promocyjneIzarowscy: Apokalipka

Apokalipka – podsumowanie akcji PolakPotrafi i Wesołych Świąt

Izarowscy: Apokalipka – Podsumowanie

Akcja przedsprzedażowa książki Izarowscy: Apokalipka na portalu PolakPotrafi.pl dobiegła końca (tutaj link do akcji polakpotrafi.pl/projekt/apokalipka). Udało nam się wysłać wszystkie przesyłki (z nadzieją, że dotrą do adresatów jeszcze przed Świętami – to w wypadku zagranicznych paczek), o czym wczoraj informowała Pani na poczcie z naciskiem na „raczej się uda”. 🙂

Otrzymaliśmy też kilka zdjęć od zadowolonych odbiorców. Poniżej jedno z nich. 🙂

Jak napisał Jakub:
„dotarł prezent świąteczny, na pierwszy rzut oka wygląda świetnie 🙂 ”

My też jesteśmy dobrej myśli i wierzymy, że taki odbiór będzie wszędzie. Nie tylko zewnętrznego wyglądu, ale także i treści. Wszak bardzo łatwo opowieść o potworach odebrać jako horror dla dzieci (a to nie to samo – chyba).

Być może interesuje Cię jak przebiegała akcja? Otóż, nie obyło się bez licznych wpadek i potknięć, ale jesteśmy zmuszeni sobie je wybaczyć. Może i Ty nam je wybaczysz.

Czy coś poszło nie tak?

Tak. Na przykład spora część nakładu dotarła do nas w „nie do końca” najlepszym stanie. Ale nie sprawdziliśmy wcześniej drukarni dość dokładnie (co prawda sprawdziliśmy, ale najwyraźniej „nie dość”), więc bierzemy to na klatę (oczywiście te książki zostały odesłane, zostały tylko te OK).

Okazało się, że placówki pocztowe nie miały wystarczającej ilości minipaczek, przez co trzeba było szukać ich po mieście. A nawet jak je już znaleźliśmy to i tak nie potrafiliśmy wysłać ich poprawnie (czyli wcześniej zaadresować z domu), przez co minuta zamieniła się w 50 minut. To też mogliśmy sprawdzić wcześniej i się doedukować.

W książce znaleźliśmy kilka potknięć redaktorskich i korektorskich, niestety już po wydruku. Mogliśmy sprawdzić to wcześniej, wiadome.

Okazało się też, że nagrywanie i montowanie Audio Książki jest niezwykle czasochłonnym zajęciem, przez co (chcąc zdążyć na czas) prawie nie widzieliśmy na oczy rodziny przez kilka dni. Może nam to wybaczą. Ehhh…

A to tylko początek listy. Pewnie kiedyś opiszę to konkretnie z przykładami. Kilka pomysłów już chodzi mi po głowie.

Patrząc jednak z drugiej perspektywy

Z drugiej strony, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Przez to, że drukarnia wysłała nam wydruk (nie taki na 100%) w ramach rekompensaty zaproponowali nam wydrukowanie naszych malowanek znacznie taniej, wręcz za darmo. 🙂

Panie z poczty okazały sporą dozę cierpliwości i po godzinnym wklepywaniu adresów (przeplatanym z groźbami, warknięciami i… uśmiechami) z przyjemnością i radością przyjmowały nasze kolejne paczki. No i mamy nowe znajomości.

Nasz DTP-owiec poprawił skład, a redaktor (w mojej osobie), poprawił błędy.

Czyli nie tak strasznie!

Cóż. Na pewno dzisiaj wiemy znacznie więcej o tworzeniu książki niż jeszcze 2 miesiące temu. A przyznać trzeba, że już wtedy nam się wydawało, że wiemy sporo. No, dobra… to tylko mi się tak wydawało, a nie nam. 😉

To teraz kilka słów podsumowania, trochę przechwałek, parę zdjęć i już możemy życzyć Tobie wesołych świąt.

Paczki dla Ciebie

Tak wyglądały gadżety jeszcze przed wysyłką. Dla nas to imponujący widok. Szczególnie, że wszystkie te elementy jeszcze miesiąc wcześniej istniały tylko w wyobraźni. Za każdym razem zaskakuje mnie jak z samego pomysłu może powstać COŚ. To się nazywa dopiero magia.

Pierwszy autograf

A tutaj zdjęcia, kiedy Anastazja składa jeden z pierwszych autografów. Do dzisiaj złożyła ich już chyba ze 40 i jak ją proszę o kolejny to powtarza: Ale dzisiaj tylko jeden tato, dobra? Czasem ulegam, ale czasem… wiadome. W każdym razie z autografami teraz będzie przerwa, bo są tylko dla tych, którzy wsparli nasz pomysł tak wcześnie.

Trochę podsumowania

Łączny czas powstawania Apokalipki od momentu napisania pierwszego słowa do wysłania wszystkich paczek to ok. 4 i pół miesiąca. A gdyby nie wybory (te do sejmików) i niezliczone potknięcia po drodze, byłoby krócej. 🙂 Może do trzech miesięcy udałoby się nam zejść. Kto wie… z następną książką może to sprawdzimy. Anastazja historię już opowiedziała (a ja ją nagrałem).

Łącznie 34 komplety z książką (sama książka lub książka z dodatkami) zostały zamówione na PolakPotrafi. Poza portalem też parę poszło.

Ogromna większość osób w ramach obiecanej niespodzianki otrzymała… drugi egzemplarz książki na podarunek. Inni w ramach niespodzianki otrzymali np. pokrycie kosztów przesyłki zagranicznej. 🙂

Czyli łącznie…

Łącznie więc spod naszego stołu zniknęło około 80 egzemplarzy książki. Do tego doliczając książki dla babć, dla bibliotek (kilkadziesiąt!) i dla nas na półkę, została jeszcze niecała setka egzemplarzy do rozdysponowania. Na dziś dzień dodruków nie planujemy, więc jeśli ktoś jeszcze nie ma swojego egzemplarza, a by chciał… to trzeba dopisać się do naszego newslettera i śledzić „fejsa”. Mamy plan w przyszłym roku uruchomić mały internetowy sklepik i wtedy prawdopodobnie będzie można kupić sobie Apokalipkę.

Media

Fajnie, że do naszej akcji włączyły się media. Mieliśmy dzięki temu okazję gościć w naszym domu pana Michała ze Złotych Przebojów i wybrać się na wycieczkę do pani Marty z Radia Eska. Pojawiły się też artykuły w Nowym Kurierze Zamojskim, Tygodniku Zamojskim i Skafandrze (czyli lokalnie). Poza tym Apokalipka trafiła na łamy kilku portali internetowych i na kilka blogów/ facebookowych wpisów (Tutaj parę przykładów:
http://www.kurierzamojski.pl
http://tomaszowski.com.pl
https://www.kawerna.pl
http://www.ezamosc.pl
https://nowastronapopkultury.blogspot.com
http://lo-tomaszow.pl
http://lubiehrubie.pl
http://www.tygodnikzamojski.pl).

Generalnie odbiór był pozytywny, co nas cieszy. Ale nie ma co ukrywać, zdarzyło się też trochę osób, które stając w obronie moralności przekreśliły nasz projekt lub czasem tylko mnie, jako wyrodnego ojca wykorzystującego dziecko do wypromowania swojej twórczości i zarabiania pieniędzy. 🙂

Cóż. Pewnie mieli rację. Skarbonka Anastazji dzisiaj pęka w szwach. Aż się boję tych słodyczy i lalek, na które sprzeniewierzy oszczędności, ale oczywiście będę na to patrzył z szaloną satysfakcją zza szyby mojego nowego Ferrari. 🙂

I na koniec

Jesteśmy zadowoleni z tego projektu. Dzieciaki wystąpiły w radiu (Maksym się przyznał, że jest superbohaterem), zobaczyły jak to jest, jak widzą swoje zdjęcie w gazecie (aha…O zobacz, Mikołaj! (wskazując na Mikołaja z tej samej strony gazety)) i co najważniejsze, wspólnie stworzyliśmy COŚ ciekawego.

Książka według własnego pomysłu ze świetnymi ilustracjami (Dzięki Asia – Fabryka Baniek i Ola). Ufff! Taka potężna dawka dobrej zabawy (i mam nadzieję, fundament pod przyszłą wiarę w swoje możliwości) to chyba jeden z fajniejszych prezentów na święta, jakie mogliśmy sobie wymarzyć.

I to głównie dzięki Twojemu wsparciu.

Tak! Dlatego przeogromne dzięki! Wielkie dzięki za wiarę w nasz projekt i życzymy Ci wesołych, wspaniałych, cudownych, przepełnionych radością, śmiechami, zapachem świerku, prezentami i spokojem – Świąt Bożego Narodzenia oraz super szczęśliwego, wypełnionego sukcesami (i szczyptą porażek, żeby lepiej docenić te sukcesy) roku! I oczywiście zdrowia już na zawsze!

PS.

A dla tych, którzy nie mieli okazji kupić książki poniżej DWA przyjemne LINKI!

Pierwsze 40 stron Apokalipki w formie PDF. (czyli ok. 1/5 książki – to sporo)
Pierwsze 40 stron Apokalipki w formie MP3 do posłuchania.(TAK! Można sobie posłuchać pierwszych 7 rozdziałów na telefonie, komputerze czy gdzie tam mamy ochotę).

Zatem pozdrawiamy i jeszcze raz wesołych Świąt!

Tags
Show More

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close
Close